Podsumowanie warsztatów DZIKA PRZĘDZA I DZIKIE BARWY
Mówiłam Wam już, że połączenie warsztatów Dzikie Barwy i Dzika Przędza jest czymś zupełnie niezwykłym?
To nie jest tak, że po prostu przędziecie i po prostu barwicie .
Dzięki tym czterem dniom dotykacie istoty bycia zanurzonym w naturze.
Wszystko tworzą Wasze ręce, wasz artystyczny zmysł, który lubi tu się ukazywać.
Olka Bystry (mam nadzieję, że wszyscy przeczytali jej książkę Dzikie Barwy
) i ja Aleksandra Sobieszczuk (ebook Opowieść o lnie) towarzyszymy Wam w tym co tu tworzycie. Wspieramy, kierujemy, uczymy, podpowiadamy i dajemy przestrzeń na eksperymenty.
A dzieje się wiele, oj naprawdę wiele… ale potem jest kąpiel w jeziorze
. Na małej plaży, gdzie nie ma nikogo innego.
*****
Przędziemy surowe runo owcze, len, pokrzywy, igły sosny, barwimy je w zebranych wrotyczach, dzikich marchwiach, kocankach.
Czasem zapominam, że to co robimy, czym się, jako prowadzące dzielimy, jest tak unikatowe, my bowiem jesteśmy z tą magia na co dzień- tak, mamy cudownie.
Barwimy, przędziemy, odkrywamy i zapisujemy receptury, sposoby na dzikie włókna.
Czy te zdjęcia pokażą uczucia, zachwyty, trudności, zmiany, które towarzyszyły nam i Wam na zajęciach? Nie wiem, chyba trzeba to poczuć.
To już widzą uczestniczki najlepiej.




























